Cały czas zaczynam, dzięki temu tak wiele rzeczy mi wychodzi. Posłuchaj tej historii. Pokażę Ci w jaki sposób możemy przenosić nasze umiejętności z jednej dziedziny na drugą. Zobaczysz, ile nauczyłem się i jak wykształcił mi się charakter po 5 letniej pasji, którą była ekstremalna jazda na rowerze.

W wieku 7 lat tata przyprowadził mi rower, wtedy jeszcze chyba nawet nie wiedziałem, że nazywa się on BMX. Możesz zobaczyć film, który pokazuje moje początki, kiedy to tata nagrywał mnie, jak się wywracałem. Wejdź na www.marcinkurzepa.pl/rower/. Zacząłem wtedy na nim skakać, od razu mi się spodobało, bo było w tym dużo adrenaliny i emocji. Zaczynało się od zeskakiwania z krawężników, jednak złapałem bakcyla i coraz więcej trenowałem.

Jeździłem na rowerze do 16 roku życia, to były najpiękniejsze lata, to była prawdziwa pasja. Kiedy chodziłem do gimnazjum, nie mogłem wytrzymać w ławce, a w mojej głowie był jeden obraz, aby te lekcje jak najszybciej się skończyły. Wracałem do domu, rzucałem plecak pod biurko i wychodziłem na rower, by jeździć do późnej nocy z kolegami.

Czuję, że mógłbym pisać i pisać, ile pozytywnych emocji czuję do tego sportu i ile wspaniałych wspomnień mam z tego okresu. W wieku 14 lat mieszkałem 30 km od Warszawy, ale w wakacje potrafiłem codziennie jeździć do stolicy i całe dnie spędzać na skate parku. Poznałem tam niezliczoną ilość osób, to byli wspaniali znajomi, wszystkich nas łączyła pasja. Wtedy też potrafiłem wraz z kolegami spakować się zaraz po Wigilii i następnego dnia wsiąść w pociąg, jechać w takim świątecznym, zimowym klimacie pociągiem przez Polskę, 400 km od domu i 5 dni jeździć na jednym z najlepszych skate parków w Polsce. Imprezowałem z najlepszą śmietanką osób, która jeździła na rowerach najlepiej. Potem wracaliśmy całą noc, śpiąc na korytarzach.

Rower był dla mnie wielkim zaangażowaniem, nieraz jeden trick trenowało się tygodniami, kolana były pozdzierane, dziesiątki siniaków na piszczelach, ubrania podarte. Mama nie wyrabiała z praniem, a babcia ze zszywaniem dziur.

TAKA PRAWDA…

To zdecydowanie bardziej pociągało mnie niż książki. Skakanie na rowerze wymagało ode mnie dużo fizycznej pracy, trenowania, aż wyjdzie dana sztuczka, a nieraz uczyłem się jednego tricku kilka tygodni, by potem kolejne kilka miesięcy łączyć jeden trick z drugim. W szkole tylko wyobrażałem sobie jak będzie wyglądać ta dana akcja na rowerze. Potem fizycznie trenowałem. Dzięki temu, moja wyobraźnia kipiała od wizji jak będzie wyglądać sekcja przejazdu i w których miejscach będę to robił.

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że najpierw można sobie wizualizować to, co chce się osiągnąć, a potem można to zrobić. Wtedy nie wiedziałem, że umysł tak działa. Dopiero po kilku latach kiedy zacząłem interesować się psychologią i tym jak działa umysł człowieka – dowiedziałem się, że tak robią wszyscy sportowcy i że to jest normalna technika do osiągania celu.

Ale do rzeczy.. To ta umiejętność ciągłego wywracania się, wstawania i próbowania dotąd, aż wyjdzie – tak bardzo weszła mi w krew, że teraz kiedy pasjonuję się biznesem, marketingiem, promocją, sprzedażą czy realizacją projektów edukacyjnych, że pracuję tak nad nimi i nie odpuszczam sobie, dopóki nie zrobię tego co sobie zaplanowałem. Nieraz zajmuje to kilka dni dłużej, nieraz miesiąc, a nieraz i rok czy dwa, tak jak było z książką, którą piszę. Zacząłem ją pisać 1,5 roku temu. Próbowałem, odpuszczałem, ale znowu probowałem – zamarzyłem sobie i postanowiłem, że chcę napisać swoją książkę w młodym wieku. (Tak też zrobiłem, właśnie czytasz kawałek jednego fragmentu z niej, a ja kiedy ją piszę, jestem świeżutkim 21 latkiem).

Im więcej razy się wywracałem, im więcej razy wstałem i próbowałem dalej – mój tyłek się wyrabiał. Czy nie jest tak w życiu? Im więcej popełniamy porażek, im więcej popełniamy błędów i wstajemy, próbując jeszcze raz, wyrabia się w nas charyzma. Odporność.

Nie pisze Ci tak tego emocjonalnie o rowerze, po to, żeby sobie popisać o tym jak fajnie było, chcę Ci tez pokazać jak człowiek wyraża się o swojej pasji, jeżeli nie myślisz sobie o tym co robisz w emocjonalny sposób, jeżeli nie jara cię to tak bardzo, że nie mógłbyś o tym mówić dniami i nocami, to przemyśl to jeszcze raz, czy na pewno jest to to, co Cię jara?

Z pozdrowieniami,
Marcin Kurzępa