W ogóle co za szaleniec chciałby się brać za takie rzeczy? Niektórzy w tym wieku jeszcze parkują nocnikiem pod szafę. Taki wiek jest świetny na High Life.

 

Ja jestem jednym z tych opętanych rozwojem, głodnych wiedzy i osiągnięć, od tak, ponieważ też lubię odczuwać fajne emocje, bawić się i czuć adrenalinę, dosłownie chodzi o takie stany jak po używkach i klubach. Zauważyłem, że takie same doznania daje mi budowanie własnego biznesu, marki i siebie. Ciągłe szukanie rozwiązań, ulepszanie, mierzenie się z nowymi wyzwaniami, pokonywanie strachu itp.

 

Do rzeczy…

 

…no przecież, 20 letnia osoba nie ma kompletnie pojęcia o życiu. Co ona może wiedzieć? Nawet jeżeli ciężko pracuje, czyta dużo książek, zakreśla, notuje, szkoli się i na bazie tego układa szkolenia, wykłady i warsztaty. Nawet jeżeli ze skupieniem obserwuje świat, życia innych, bada i analizuje, czym się kierowały osoby, które w życiu doszły do czegoś wielkiego, co je do tego miejsca doprowadziło… 

 

Skończ! Przestań… gdzie się tak rozpędzasz? I tak zostaniesz zlany, no bo jak to. 20 letnia osoba, chcąca inspirować innych do tego, aby w młodym wieku odkrywać swój potencjał, szlifować go i pracować nad sobą, aby w przyszłości mieć łatwiej, być bardziej świadomym, pewnym siebie i wartościowym człowiekiem, który swoją osobą pomaga światu, aby zapewnić lepszy byt następnemu pokoleniu…

 

Przestań, stary co ty bredzisz!? I tak przez najbliższe lata będziesz niezauważany. Będą patrzeć na Ciebie spod oka.

 

Ufff… Czytasz to jeszcze ? To dobrze, teraz bardziej poważnie. WIELU ZACZYNA, LECZ NIEWIELU DOCHODZI NA SZCZYT. I to widać, jest wiele osób robiących coś na pół gwizdka, którzy nie mając większych sukcesów odpuszczają sobie. Jeżeli myślisz, że to łatwe tak „gadać” do innych to przestań tak nawet myśleć. Na prawdę trzeba mieć poważny powód, żeby działać w tej branży.  Jeżeli taka osoba nie wie dlaczego chciałaby to robić, powinna się głęboko nad tym zastanowić. To nie łatwy kawałek chleba, a początki są najtrudniejsze. 

 

Serce mi się kraja jak rozmawiam np. z 26 letnią dziewczyna, którą widzę pierwszy raz. Piękej twarz, ładna postura, wydaje się ze wszystko z nią jak najbardziej ok, ale jeżeli słyszę jak mówi, że jest już za późno na kreowanie życia,, ze jest już nim zmęczona, że nie ma pieniędzy, ze nie da rady zarobić na studia, ze są lepsi od niej, ze trzeba mieć znajomości, bo bez nich to nawet nie ma co zaczynać. To jest tragedia! To jest straszne! Rozwój społeczeństwa nie może iść w tym kierunku, ponieważ niczego pozytywnego to nie wróży.

 

Ale co tam, że ma wielkie serce… musi robić 1000 razy więcej, aby ktoś mógł taką młodą osobę docenić.  Nawet jak zauważą to i tak nie doceni. A kto będzie większą inspiracją jak nie młoda osoba o zawziętym sercu i duszy pełnej marzeń, która walcząc z przeciwnościami losu idzie i walczy o swoje życie? Kto będzie większą inspiracją jak rówieśnik pokazujący swoją osobą, że można, że da rade? 

 

Kończąc ten przepiękny elaborat, mający na celu zainspirować Ciebie do inspirowania innych, pokazując, że to nie jest łatwe jak wygląda od zewnątrz, chcę powiedzieć, że warto. Warto się wspierać, uczyć, rozwijać, pracować nad sobą. Nie jest to łatwe! Naprawdę to jest ciężkie i męczące. Ciągłe prowadzenie ze sobą rozmów, kontrolowanie swoich myśli, czy to przekonanie mi pomaga, czy nie. Kontrola tego, czy to co robię to rzeczywiście tylko tyle na ile mnie stać? Dawanie z siebie więcej itp. Uhuh… jakże łatwo się piszę i mówi, a jakże ciężko to robi.

 

Zapraszam Cię do skomentowania, tego co napisałem. Chciałbym poznać zdania innych, co sądzą na temat tego, że 20 letnia osoba chce prowadzić szkolenia, warsztaty i wykłady pomagające innym uwalniać swój potencjał.