Wpis ten jest jednym z serii “Powody Do Rozwoju”, w których będę starał przedstawić Ci jak najwięcej precyzyjnych powodów dlaczego warto się uczyć. Opiszę korzyści z podjęcia decyzji rozwoju i te przeciwne skutki oparte przykładami, co jeśli osoba nie dostosowuje się do tępa wzrastającego świata i nie zacznie nad sobą pracować.

ŚWIADOMOŚĆ LUDZI MUSI SIĘ ZWIĘKSZAĆ

 

Moim czysto subiektywnym zdaniem, psychologia powinna być traktowana jako normalny ścisły przedmiot w szkole, bo dzięki temu zrozumienie ludzi będzie większe. Tak, Ty jako osoba dorosła powinieneś się rozwijać, aby cały czas być na bieżąco z tym co się dzieje. Chyba, że masz zamiar odciąć się od wszystkiego i mieć w poważaniu co dzieje się obok Ciebie, w jakim świecie żyją Twoi bliscy, rodzina, dzieci, czy znajomi. 

 

Wystarczy spojrzeć na starsze osoby które urodziły się w latach 40’ XX wieku. Jedni z nich tworzyli maszyny i urządzenia ułatwiające funkcojowanie ludziom. Niestety jednak większość z nich zatrzymała się w rozwoju i nie aktualizowała informacji, a teraz z podziwem patrzy na swoje wnuczęta i na ten ich „świat” elektroniki, kolorowidełek i guzików.

 

Zmiany nie mają końca, nie ma ciągłości. Będzie to dla Ciebie męczące do momentu, w którym nie zrozumiesz, że to norma. Trzeba się edukować cały czas. Nasza ludzkość musi być  gotowa na jeszcze bardziej zakręconą ewolucję.

 

Kiedy rozmawiam ze swoimi rówieśnikami, bądź osobami od siebie starszymi, którzy twierdzą i wierzą w to, że dla współczesnego pracodawcy liczy się dokument, ukończona szkoła, napis „DR.” przed imieniem i nazwiskiem na prawdę, w tym momencie chcę życzyć im szczęścia.

W materiałach, które przekazuje jeden z trzech najlepszych uniwersytetów psychologicznych w Polsce, w module odnoszącym się do organizacji XXI wieku, znajduję informację, że „…wszystkie organizacje bez wyjątku szukają dziś pracowników chcących i potrafiących się uczyć, łatwo adoptujących do zmian, nastawionych na współpracę.”

 

Nieźle co? Jakby tego było mało, pracodawcy najchętniej poszukują osób otwartych na zmiany, nastawionych na rozwój i KREATYWNYCH. A to Ci dopiero zagadka, jak tu być kreatywnym skoro nie było takiego przedmiotu w szkole. Jak mam niby być kreatywnym, jeśli ja pamiętam skomplikowane działania z matematyki i historię Makbeta, wiem jakie są pierwiastki z chemii i kanciaste tabeli z exela z informatyki. Pamiętam jak na technice pisaliśmy kanciaste litery na bloku milimetrowym, nikt nas nie uczył myśleć jak tworzyć kreatywne kampanie marketingowe.

 

Napisałem to w ten sposób, żeby pokazać Ci, że to co uczyliśmy się za murami szkoły średniej znacznie odbiega od rzeczywistości w jakiej musimy żyć. W pewnym sensie to też zależy od poziomu i jakości życia jakie chcesz wieść.

 

Otwarty na zmiany, czyli jaki? Skąd mam wiedzieć, jak być otwartym na zmiany, przez 20 lat wychowywałem się w rodzinie, gdzie rodzice chodzili do ten samej pracy o tych samych godzinach i o tych samych wracali. Czasem zostawali dłużej, ale nikt im za to nie płacił. Z pamięci mogę powiedzieć Ci jak wygląda ich cały tydzień. Doskonale wiem, ze nie tylko ja tak miałem. Uwypuklam to po to, aby coś takiego jak wzięcie odpowiedzialności wziąć na prawdę na serio. W tych czasach większość młodych ludzi jest zdanych na samych siebie. Dobre rady wujka Antka, mogą być dobre i bezpieczne, ale niekoniecznie adekwatne do XXI wieku.

 

To moje marzenie, aby inspirować młode osoby do przyjęcia postawy innowacyjnej, która dąży do zmian, towarzyszy jej przekonanie, że „zmiana to okazja”, łatwo przyswaja się do zmian, szuka nowych rozwiązań i metod pracy. Chcę to robić, być może dlatego, że gdy tylko słyszałem jak ktoś mówił, że czegoś nie mogę zrobić to piana w uszach już stała i robiłem się czerwony jak burak. Nie mam zwyczaju jak kat siedzieć nad kimś i przekonywać go, że „może”, jeśli nie dostrzega chęci pomocy, a wręcz traktuje mnie wyśmiewczo. Czuje to przełknięcie śliny, kiedy słyszę z ust młodej dziewczyny, jak zaparcie próbuje mi wytłumaczyć, że 26 lat to już za późno, żeby zaczynać nowy kierunek studiów, że za późno już, żeby zmieniać prace. Kiedy z nadzieją liczy, że do tej pracy już na pewno ją przyjmą, tam oferują 2 tysiące netto i starczy jej na spłatę miesięcznych rat kredytu, który wzięła na studia po których „nie może znaleźć pracy”. Takim osobom jest potrzebne wsparcie. To właśnie dlatego musimy stawać się świadomymi ludźmi, aby takich przypadków było jak najmniej. Ta sytuacja jest z życia wzięta.

 

Z pozdrowieniami,

Marcin Kurzępa

 

PS. Zapraszam do komentowania, chciałbym znać Twoje zdanie na temat tego o czym piszę, być może popełniłem gdzieś błąd, może masz inne zdanie? Śmiało możesz się dzielić.

  • Krzysztof Osiak

    Szkoła nigdy nie miała uczyć kreatywności. System pruski, jaki mamy od prawie dwóch wieków był nastawiony na wykształcenie w miarę kumatych robotników, którzy będą słuchać się władzy, płacić podatki i chodzić do fabryki. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Uczniowie nadal siedzą w ławkach, są karani za odzywanie w złym momencie, karani za niewłaściwe myślenie, ciosani pod jeden szablon. Zachwycamy się odważnymi reformami edukacji w Finlandii (która ma najlepszy system pod względem wyników), ale na własnym podwórku zostajemy w średniowieczu, dokładając pozornie tylko dobrowolne zajęcia z religii. Firmy owszem i chcą najlepszych, ale potem i tak rzadko płacą im na miarę tej “najlepszości” i nie pozwalają im na samodzielne myślenie. Niedawno przeczytałem cytat z George Carlina “Ucz swoje dzieci nie tylko jak czytać, ale ucz je jak kwestionować to co czytają. Niech nauczą się wszystko kwestionować.” To powinno być moto każdej szkoły, bo tylko wtedy mamy szansę na rozwój i nie popełniane tych samych błędów. Ale to by oznaczało przyznanie, że dorośli mogą się mylić. A to już lekka przesada. Dlatego pewnie jeszcze długo pozostaniemy jako świat w edukacyjnym średniowieczu.