Cześć czytelniku, po przeczytaniu poniżej historii, jest szansa, że dowiesz się, bądź pojawią Ci się pomysły jak możesz znaleźć oraz dostać się do wymarzonej pracy.Pokażę Ci to na moim przykładzie.

 

Zacząłem naukę na 3 roku w technikum, zauważyłem wtedy w internecie duże wydarzenie National Achievers Congress w Polsce na 4 tysiące osób, gdzie prelegentami było dziewięć znanych osób z dziedziny sprzedaży, mówców motywacyjnych i marketingu.  Koszt biletu wynosił 400zł, a kiedy widziałem ofertę był to już ostatni dzień promocji. Oczywiście pieniędzy nie miałem, chciałem pożyczyć od rodziców, ale od razu zostałem zrugany, że to sekta, że Ci ludzie ode mnie wyciągają pieniądze, że to oszustwo.

Popłakałem się jak małe dziecko i niestety nie udało mi się wziąć udziału w tym wydarzeniu, a podobno było szokująco dobrze. Nie minął tydzień, a znalazłem w internecie kolejne wydarzenie na 2500 osób, które nazywało się „Umysł milionera”, a ja jako młody zapaleniec, który sobie to w kółko powtarzał, że będę bogaty podjąłem decyzję, że zarobię na to szkolenie (kosztowało prawie 1000 zł). Nie chodziłem do szkoły przez dwa tygodnie, a codziennie do pracy przy podłączaniu internetu i światłowodów.

Do pracy chodziłem po 10-12 godzin dziennie, byłem niewyspany, zmęczony, nie wiedziałem, czy dobrze robie nie chodząc do szkoły, bo kiedy moi znajomi szli na zajęcia, to ja w drugą stronę ale cholernie mocno chciałem być na tym wydarzeniu. Zarobiłem prawie 1000zł i pojechałem. Co śmieszne dopiero potem dowiedziałem, że bilet można było kupić za 400zł, a ja kupiłem VIP-a i siedziałem w 2 rzędzie na 2500 osób – teraz wiem, że tak miało być, abym poczuł tą energię i poznał pewną kobietę…

 

Event trwał 3 dni po 12 godzin. Poznałem tam kobietę, która powiedziała mi, że jestem bardzo pozytywny i energiczny, po czym dała mi numer do swojego syna i powiedziała, że może się dogadamy, ponieważ szuka takich osób jak ja. Stresowałem się na początku, ale zadzwoniłem i chwilę rozmawialiśmy. Dostałem materiały opisujące, czym zajmuje się ta firma, prawie 15 minutowe audio nagrane na poczcie w telefonie. Słuchałem i zapisywałem jakich osób potrzeba, wypisywałem w podpunktach umiejętności i cechy jakich wymaga od pracowników.

Doświadczałem różnych prac i w każdej coś mi nie pasowało, więc miałem już w tamtym momencie wypisane ok. 20 podpunktów w jakiej pracy chce i nie chce pracować. W mojej wymarzonej pracy między innymi chciałem przebywać w śród dużej ilości ludzi, chciałem, aby optymistycznie patrzeli na świat – bo w poprzednich pracach, osoby z którymi pracowałem dosłownie widzieli wszystko czarno-białe i zatruwały swoim jadem atmosferę pracy. Wymarzyłem sobie, aby w swojej pracy nie przychodzić cały czas do jednego miejsca, żebym nie pracował jak w korporacji, żebym nie siedział tylko przy biurku tylko musiał się ruszać. Chciałem mieć kontakt z ludźmi, ponieważ nie potrafię siedzieć sam cały dzień i się do nikogo nie odzywać, nie chciałem pracować jak na etacie w ramach godzinowych.

Pomyślisz, że jak na 18 latka to miałem duże wymagania, tak, zgadzam się. Zacząłem pragnąć mierzyć wysoko, to był moment kiedy budził się we mnie odważniejszy człowiek, który zaczyna mieć marzenia. Dlatego tak szczegółowo opisuję tą historię, ponieważ ta praca spowodowała, że zacząłem trafiać wśród ludzi o otartych umysłach, nienarzekających i szczęśliwych.

Odsłuchałem 15 minutowe nagranie i byłem w szoku, oczy mi się zaszkliły i pomyślałem sobie „ ale zajebistaaa praca”, jeszcze raz odsłuchałem i jeszcze. Kiedy wszystko wypisałem z rozmowy, spojrzałem na kartkę i wtedy pojawiła się poprzeczka. Te wszystkie umiejętności, cechy charakteru wymagane od osoby kandydującej… ja ich nie miałem, ale bardzo chciałem mieć.  Powiedziałem sobie „a co mi tam, spróbuje” i spróbowałem, ale nie wysłałem zwykłego CV, bo co ja bym tam miał wpisać – nic?

Napisałem 3 całe strony a4 dlaczego chciałbym pracować w tej firmie, co zmieniłoby się w moim życiu dzięki tej pracy, ile wniosłaby do mojego życia, że jest świetna, podoba mi się i marzę o niej.

Wysłałem swój list motywacyjny i odpowiedzi przez kolejnych kilka dni nie było, a ja czekałem. Myślałem, że nic już z tego nie będzie, aż pewnego razu siedząc na lekcji zadzwonił telefon. Wyszedłem odebrać i usłyszałem „Witaj w teamie!”, mało z butów nie wyskoczyłem z zadowolenia. Teraz mija 3 rok pracy w tej firmie i jestem na każdym evencie, czuję się, że mam najlepszą pracę na świecie, kocham ją! Kiedy tylko jest zlecenie, nie mogę się doczekać dnia realizacji. Niesamowite, lecz to nie wszystko. Mój szef Krzysztof Osiak jest tak dobrym człowiekiem i tyle pomógł mi w życiu, że będę mu wdzięczny przez całe życie!  Ta praca była jednym z moich punktów zwrotnych w życiu, kiedy zacząłem dostrzegać w sobie wartość.

Lecz to co chciałbym tą historią Ci przekazać to to, że nie pomyślałem sobie „ciekawa praca, ale nie potrafię tego i tego, nie jestem osobą, której szukają, nie napiszę”. Nie pozwoliłem sobie znowu wejść na głowę takiej myśli, postawiłem się i napisałem. SPRÓBOWAŁEM, a nawet jeśli by nic z tego nie wyszło, nie miałbym sobie nic za złe.

Obecnie kiedy piszę ten artykuł, kiedy jestem na 2 roku studiów, a na mojej uczelni jest możliwość prowadzenia szkoleń w liceach na terenie całej Polski. Zanim poszedłem na studia, założyłem sobie, że chcę robić coś więcej niż tylko chodzić na zajęcia. Kiedy tylko dowiedziałem się o projekcie „Strefa młodzieży”, zaraz na początku studiów poszedłem zgłosić swoją kandydaturę, po kilku spotkaniach jednak moja osoba została odrzucona. Cóż, postanowiłem spróbować w następnym roku. W tym roku nie udało się kolejny raz, dostałem porządny feedback, głowa do góry i pracuje dalej i dam z siebie wszystko, aby juz na 3 roku na pewno mi wyszło.

Tekst ten też będzie fragmentem książki “Uwolnij to!” w rozdziale 2.Doświadczaj. Opisywał w nim będę min. podejście „cały czas zaczynaj” – nie ważne, że Ci nie wychodzi, zacznij jeszcze raz, spróbuj i nie wkręcaj sobie, że jeżeli za pierwszym razem coś ci nie wyszło to porażka. Potem mówię o „Po prostu zacznij z tym co masz”, czyli nie czekaj na odpowiedni moment, bo nigdy nie nadejdzie. Zacznij działać, a uczyć będziesz się w podczas tej drogi. Następnie mówię o „Podejmowaniu odważnych decyzji”, ponieważ buduję to w nas odwagę, pewność siebie. Dzięki podejmowaniu odważnych decyzji poszerzamy nasze granice i chcemy więcej od życia.

Ja to też nazywam ryzykiem, ryzykownie w taki sposób jest dobre. Czy mogę coś stracić? No nie, a wręcz przeciwnie, mogę jedynie zyskać.

Dokańczając historię mojej najlepszej pracy rozrywkowej na eventach, gdzie za każdym razem są setki nowych osób. Myślisz, że zacząłem od razu zarabiać? Przez pierwsze 5 miesięcy nie dostałem żadnej wypłaty, ponieważ był to początek biznesu. Koledzy się ze mnie śmiali, że młodego człowieka ktoś wykorzystuje. Ja za to, spokojnie podejmowałem decyzje, tak samo wierzyłem, że uda się zdobyć pierwszych klientów i dopiero po prawie pół roku zaczęły pojawiać się zlecenia, ale za to na tyle konkretne, że warto było czekać.

Piszę to tylko po to, żeby pokazać Ci, że wytrwanie do końca, bycie cierpliwym i nieustanne działanie jest czymś co wyróżnia ludzi, którzy coś w życiu osiągneli od laików, którzy spróbowali raz, nie wyszło im i się poddali.

W 2015 roku nagrałem krótki, ale konkretny film o podejmowaniu odważnych decyzji.

Z pozdrowieniami,
Marcin Kurzępa